Ciężki betonowy schron trudno naprawdę „schować”, dlatego maskowanie polegało na rozbijaniu bryły, stosowaniu nasypów, siatek, roślinności i odpowiedniego malowania. Ważne było też ograniczenie charakterystycznych cieni widocznych z powietrza.
W leśnych kompleksach wykorzystywano naturalną osłonę drzew i nieregularny układ terenu. Część obiektów wkomponowywano w skarpy lub pokrywano warstwą ziemi.
Dziś roślinność jest znacznie bujniejsza niż podczas wojny, co potrafi dodatkowo ukryć fortyfikacje. Spacerując po Mamerkach czy MRU, warto wyobrazić sobie krajobraz bez kilkudziesięciu lat samosiewu.